Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezent dla chłopaka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezent dla chłopaka. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 grudnia 2011

Jak się bawić, to się bawić!

Dzisiaj postanowiłem zaprezentować Wam gadżet, który wiąże się z Międzynarodowym Dniem Lotnictwa Cywilnego. Macie pomysł na to, co to będzie? :-) Jeśli nie, podpowiem Wam jeszcze: jest odlotowy i zabawny. :-)

Okej, nie będę Was męczył – spójrzcie na tego latającego fuck’a… Tylko, jeśli znacie języki obce, nie bierzcie tego do siebie. Znacie mnie, jestem przecież kulturalnym gościem, który ma słabość do gadżetów, a ten coś w sobie ma, nieprawdaż? :-)

W głowach co dociekliwszych osób z pewnością właśnie pojawiło się pytanie: co ten gadżet ma wspólnego z obchodzonym dzisiaj świętem. Zgoda – trochę naciągane, ale sami spójrzcie: jest to zabawka latająca, przypomina helikopter, każdy cywil może mieć go w domu i… jest na pilota! :-) To ostatnie chłopaki lubią najbardziej. :-) Zawsze marzyłem o tym, by usiąść za sterami maszyny latającej i wznieść się w powietrze… Niestety, lęk wysokości skutecznie mi to uniemożliwia, stąd też mam masę radochy, ze mogę obserwować z dołu akrobacje mego latającego fuck’a, którym sam mogę posterować. :-) Jeśli nigdy jeszcze nie bawiliście się takim gadżetem, koniecznie spróbujcie! Dobra zabawa gwarantowana! Zwłaszcza, kiedy można obserwować miny osób, obok których przelatuje czarny napis „fuck”… Tego się nie da opisać! :-)

Latający fuck to także sposób na to, by móc sobie ulżyć w sytuacji, kiedy na usta aż cisną się słowa na „K”, „H” czy jeszcze inne bardziej ekspresyjne. Wystarczy uruchomić maszynę i już wiadomo, co nam ślina na język niesie… :-) Zachęcam jednak, byście umiejętnie go używali – niektórym bowiem zabawka może wydać się zbyt kontrowersyjna…

Ale co tam! Do odważnych świat należy! :-)

poniedziałek, 5 grudnia 2011

W czasie deszczu nie trzeba się nudzić

Weekend nas nie rozpieścił. Co ze sobą zrobić, kiedy na dworze szaro-buro, mglisto i w dodatku pada? Macie jakieś pomysły, by się nie nudzić? Ja znalazłem rozwiązanie tej sytuacji…

Cały weekend układałem puzzle. Niektórzy z Was pewnie otworzą szerzej oczy ze zdziwienia, a ja Wam powiem, że lubię taką rozrywkę. :-) Odpręża mnie i pozwala zapomnieć o otaczającym świecie… Kiedy zmierzam się z puzzlami 3D – to dodatkowo mogę mówić jeszcze o nie byle jakim wyzwaniu, a któż takich nie lubi? :-)

Puzzle Big Ben to jak nie trudno zgadnąć słynna londyńska wieża zegarowa, którą każdy może sobie zbudować z pomocą 294 plastikowych elementów i plastikowej podstawy. Efektem pracy jest budowla o wysokości 48 cm i szerokości 12 cm, więc całkiem pokaźna, oczywiście jak na zabawkę z puzzli. :-) Właściwie model przypomina do złudzenia wieżę cieszącą oko Brytyjczyków, jest tylko „zdziebko” mniejszy – w skali 1:200.

Sami musicie przyznać, że pomysł takich trójwymiarowych puzzli jest niebanalny. Mnie musicie uwierzyć na słowo, że układanka wymaga sporego zaangażowania, ale jak już dołoży się ostatni element, satysfakcja jest nie do opisania. Jeśli więc chcecie poczuć się jak konstruktorzy wieży zegarowej znanej na cały świat – nie marnujcie ani chwili!

Dobrej zabawy! :-)

piątek, 2 grudnia 2011

Mikołajki mogłby być dzisiaj...

Nie macie wrażenia, że koniec każdego roku obfituje w same święta? Właśnie odespaliśmy po szaleństwach andrzejkowej nocy, a tu już musimy zastanawiać się nad tym, jakie kupić i komu mikołajkowe prezenty… Ja mam już w tym roku zakupy mikołajkowe za sobą… Ale już zaczynam intensywnie myśleć o pomysłach na bożonarodzeniowe prezenty. Ale to za kilka dni. Chcecie zobaczyć, co wymyśliłem? :-)

Moja ukochana gadżeciara dostanie ode mnie gorącą przytulankę, by miała towarzystwo podczas zimnych, zimowych wieczorów, podczas których nie mogę z nią być... A kiedy nie mogę z nią być, to ona się złości i uroczo marszczy nosek. :-) :-) :-) Dlatego gorąca przytulanka to także rodzaj uspokajacza nerwów. Między nami mówiąc, Panowie, myślę, że każda kobieta powinna taką mieć… O ile świat byłby wtedy lepszy… Ale ja nie o ty miałem pisać. Maskotka - urocza małpka z pewnością złagodzi każde damskie lico. Jeśli jednak urok osobisty pluszaka na niewiele się zda, zapachowi lawendy i rumianku żadna kobieta się nie oprze. Te uspokajające aromaty uwalniają się pod wpływem ciepła – można więc małpkę przytulać lub – opcja dla tych o mocnych nerwach – włożyć do mikrofalówki i w ten sposób rozgrzać. Mnie osobiście ta pierwsza alternatywa podoba się zdecydowanie bardziej. :-) A Wam? Dodatkowo zabawka jest tak miła w dotyku, że nie sposób się od niej oderwać.


Jak już tak szczerze sobie rozmawiamy, to przyznam się Wam do czegoś… Podejrzałem, co i jak mam dostać… :-) Tylko mnie nie zdradźcie, bo będzie draka i nawet pluszowa małpka nic nie poradzi. :-) Tak więc, jak już mówiłem, na święta dostanę… przenośny tor wyścigowy. Jezu, jak się cieszę, że dostanę taki wypasiony gadżet! Uwielbiam wyścigi samochodowe! Już się nie mogę doczekać kiedy siądę na dywanie, rozłożę go i będę mógł po raz kolejny udowodnić, że jestem mistrzem kierownicy. :-) To co, że to wszystko to sterowane pilotami bolidy, ja i tak to uwielbiam! J Zresztą spójrzcie sami. Nie znam faceta, który pogardziłby takim gadżetem.


Ech, Mikołajki mogłyby być już dzisiaaaaaaj… :-)

poniedziałek, 21 listopada 2011

Światowy Dzień Życzliwości

Światowy Dzień Życzliwości to tak wyjątkowe święto, że nie mógłbym o nim dzisiaj nie przypomnieć. Wam też się czasem zdarza warczeć na innych, strzelać miny wysyłające komunikat „bez kija nie podchodź” i w ferworze złości posyłać wszystkich do diabła? Jeśli tak, to zachęcam do grupowego uderzenia się w pierś w ramach przeprosin. Miłym dodatkiem może być także gadżet. :-)

Mówią, że szczęściu trzeba pomagać, niestety - jako takiego podarować nie można... Och, gdyby tylko było to możliwe, rozdawałbym je workami… :-) :-) Mam jednak pewien drobiazg, który symbolizuje szczęście i z pewnością jest wyraźnym sygnałem, że życzy się dobrze temu, któremu się taki prezent daje. Czterolistna koniczynka to amulet, który sprawia, że człowiek zaraz otwiera się na pozytywne zdarzenia. Można ją ustawić na biurku w pracy lub na parapecie w domu – potraktować jako oryginalny element wystroju. Wcześniej jednak trzeba ją sobie samodzielnie wyhodować, ale to nic trudnego – zestaw zawiera bowiem cebulkę, kompost oraz doniczkę. To niesamowite móc obserwować, kiedy „szczęście” wychyla swe płatki i rośnie, rośnie, rośnie… Buzia – jak nic – sama się uśmiecha. :-)

Gdyby jednak stres szybko przeganiał promienny wyraz twarzy, proponuję antystresową piłkę SMILEY. Ma ona żółciutki kolor i uśmiecha się od ucha do ucha – aż chce się ją wziąć do ręki i ścisnąć. Niby zwykła piłeczka, ale człowiek tak się może w tym zatracić, że nim się spostrzeże, stres ulatuje, a uśmiech wraca tam, gdzie jego miejsce – na buzię. :-) Prawda, że wspaniały wynalazek? :-) A powiem Wam w sekrecie, ze człowiek zrelaksowany to człowiek szczęśliwy.

Życzę więc Wam w Światowym Dniu Życzliwości dużo uśmiechu na buzi i pomyślności. :-)

Podajcie dobrą energię dalej, niech świętują wszyscy! :-)

środa, 2 listopada 2011

Dzień Rozrzutności

Żeby nie było, że jestem przewidywalny, chcę Was namówić z okazji Dnia Rozrzutności, który obchodziliśmy w poniedziałek 31 października, do… oszczędzania. Pomogą Wam w tym skarbonki, które mogą być Wasze, jeśli tylko zechcecie. :-)

Dobrze wiem, że oszczędzanie nie jest przyjemne, zwłaszcza jeśli wiąże się z zaciskaniem pasa i masą innych wyrzeczeń. Z moimi super skarbonkami będziecie się aż palić do tego, by poczęstować je choć najdrobniejszym pieniążkiem. Skarbonka Face Bank w niczym nie przypomina tych znanych – posiada oczy, dziurki na nos i usta, które zaczynają zabawnie się poruszać, kiedy w pobliżu pojawi się moneta. W tych bowiem jest szczególnie rozsmakowana. Sami powiedzcie, jak tu jej nie nakarmić? :-)


Dla tych, którzy nie mają problemów z oszczędzaniem, ale równie szybko wydają to, co udało im się wcześniej zebrać, mam szczególną skarbonkę – labirynt. W znajdujący się na jednej ze ścianek otwór wprowadza się oszczędności, które potem w jednej chwili znikają w czeluściach krętych ścian labiryntu. Zachęcam, byście dobrze zastanowili się, jaką kwotę zamierzacie oszczędzić, bo wyjęcie jej już nie będzie takie proste. Tutaj trzeba się będzie trochę pobawić – dosłownie. :-) Gdy pojawi się nieodparta chęć wydostania zaskórniaków, trzeba tak manipulować kostką, by znajdująca się weń metalowa kulka trafiła na haczyk i tym samym odblokowała drzwi do pieniędzy. Otwarcie skarbca Alibaby lub sejfu w kasynie byłoby chyba prostsze… Kostka, jak na labirynt przystało, posiada bowiem masę zakamarków, ślepych uliczek i innych trudności, które stoją na straży wrzuconych do środka pieniędzy. Prawda, że niespotykane? :-)


Na koniec, chciałbym Wam życzyć wielu oszczędności, by potem – rzecz jasna - było co wydawać. :-)

Trzymajcie się!

środa, 19 października 2011

Z takim parasolem to dopiero można...

Jesień, choć pogodowo szara, zimna i deszczowa, wcale nie musi być smutna. Przedmioty, które chcę Wam dzisiaj pokazać, sprawią, że każde wyjście na dwór z ciepłego domku będzie długo wyczekiwaną przygodą… :-)

Przygody mają to do siebie, że ich wiernymi towarzyszami często są gadżety. Nie sposób tego miana odmówić parasolom. Tak, dobrze czytacie. :-)

Na pierwszy ogień w walce z jesienną zawieruchą proponuję parasol samuraja – czarny i długi, który do złudzenia przypomina katanę - długi, samurajski miecz. Jeśli sami nie jesteście przekonani, co do noszenia takiego parasola, z pewnością ucieszy on kogoś, kto interesuje się sztukami walki, jeśli oczywiście podarujecie mu taki stylowy i elegancki gadżet w prezencie. :-) Dzięki niemu będzie można w mig rozprawić się z kapiącym na głowę deszczem. Jeden zdecydowany ruch i krople nie mają szans. Jest jeszcze jeden plus: z takim parasolem to dopiero można budzić szacun na dzielni. :-) :-)

Jeśli jednak deszcz wszedł w układ z wichurą i trudno dać mu radę, proponuję Wam coś naprawdę specjalnego. Coś, dzięki czemu nie tylko sprawnie unikniecie przemoczonych włosów, ale wzbudzicie także zazdrość i pożądanie w oczach innych, walczących z wiatrem przechodniów – niezniszczalny parasol. Gadżet ten został wykonany dzięki wykorzystaniu nowoczesnych technologii. Kształtem przypomina niewidzialnego, nowoczesnego bombowca! Nie żartuję! Zapowiada się intrygująco, prawda? :-) Dzięki swojej budowie parasol może samodzielnie ustawić się do wiatru w taki sposób, by uniemożliwić mu wywrócenie do góry nogami. Nie straszna jest mu wichura pędząca nawet z prędkością ponad 100 km/h! Sam James Bond nie ma lepszego gadżetu. :-)


Ale co ja Wam będę opowiadał – najlepiej sprawdźcie je sami! Jedno jest pewne, bez parasola jesienią ani rusz.

poniedziałek, 10 października 2011

Dla każdego coś ciepłego

Byliście dzisiaj na dworze? Brrr - ziąb przeszywający do szpiku kości. U Was też? Zmarzluchów – jak ja - raczej nie uspokoję: będzie tylko gorzej… Ale byle do kolejnej wiosny. :-) Tymczasem trzeba sobie jakoś poradzić. Ja już znalazłem patent. Jesteście ciekawi jaki? :-)

Kocyko–szlafrok Snug – Rug to, jak nazwa wskazuje, niespotykane dotąd połączenie szlafroka i koca dla każdego spryciarza, mającego dość tradycyjnych przykryć, pod którymi i tak trzeba siedzieć ubranym na cebulkę, na wypadek, gdyby koc ześlizgnął się z ramion, podczas eskapady po pilota lub kubek z gorącym kakao.


Gadżet ten zadowoli każdego zmarzlucha, gdyż wykonany jest z nieprzeciętnie grubego polaru. Dodatkowo materiał jest tak miły w dotyku, że każdy, kto tylko raz spróbuje się otulić, nie będzie chciał się z nim rozstać. Dzięki swoim ogromnym rozmiarom (214x152 cm) jest w stanie szczelnie okryć każdą osobę. Romantyków uprzedzam, że mój kocyko-szlafrok raczej nie będzie sprzyjał sytuacjom nastrojowym, gdyż przystosowany jest do używania przez jedną osobę – jedna para rękawów, przez które można bezpiecznie wyciągnąć rączki, by chwycić pilota od tv. Jeśli jednak zależy Wam na dobrej atmosferze w domu i uniknięciu cichych dni z powodu przetrzymywania tego wyjątkowego, cieplutkiego kocyko-szlafroka, najlepiej zakupcie po egzemplarzu dla każdego członka rodziny. Bo jak przyjdą prawdziwe, zimowe chłody – wierzcie mi – gadżet będzie rozchwytywany. :-)

Nie dość, że jest ciepły, jest także bardzo funkcjonalny. Posiada poręczną kieszeń do przechowywania wszystkiego, co trzeba mieć pod ręką np. telefonu komórkowego czy okularów. Łatwo go także uprać w każdej pralce, gdyż jest wykonany w 100% z poliestru.

To doskonały pomysł na prezent dla babci, dziadka, cioci, wujka, mamy, taty czy najmłodszego członka w rodzinie, zwłaszcza teraz, kiedy dni coraz krótsze, chłodniejsze i sprzyjające długim nasiadówkom na kanapie w szczelnym opatuleniu.

Ja preferuję kocyko-szlafrok w kolorze niebieskim – pasuje mi do oczu. :-) :-) Wy możecie wybierać jeszcze spośród trzech innych barw: brązowej, czerwonej lub kremowej, by dopasować go do wystroju wnętrza, kanapy czy czego tam będziecie chcieli. :-)

Ale co ja Was będę przekonywał – to ciepełko trzeba poczuć na własnej skórze. :-)

środa, 5 października 2011

Światowy Dzień Poczty i Znaczka Pocztowego

Czy wiecie, że 9 października swoje święto obchodzi Poczta i pocztowy znaczek? Z tej okazji postanowiłem przyjrzeć się moim gadżetom, które pięknie nawiązują do tego dnia. Ciekawi? Zapraszam do lektury. :-)

Chcąc być trendy, zamieniłem swój stary portfel na nowy, odjazdowy i – co ważniejsze – pocztowy. Model wykonany został ze specjalnego materiału Tyvek. Dzięki strukturze opierającej się na skrzyżowaniu ze sobą tysiąca włókien gadżet jest wyjątkowo odporny na rozdarcia, lekki, a w starciu z wodą czy olejem – niezwyciężony. Przez to bardzo nietuzinkowy. Sami przyznajcie. :-) Zresztą, co ja Was będę zanudzał opowieściami o materiale. Portfel jest modny, bo ekologiczny! Do tego jest niezwykle funkcjonalny: może pomieścić nawet 25 kart kredytowych! Chociaż mało kto dysponuje taką ilością plastików, zawsze warto być przygotowanym na przyszłość. Nigdy nie wiadomo, kiedy pojawi się okazja do zbierania punktów w marketach w ramach promocji. :-) Ponieważ każdy z nas nosi zawsze przy sobie coś sekretnego, wiem – niektórzy z Was mogą się do tego nie przyznać, w końcu sekret to sekret, pocztowy portfel zawiera skrytkę, w sam raz do ukrycia tajemniczego liściku od wielbicielki, który trzeba mieć przy sobie zawsze, bo nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba będzie pokrzepić serce. :-) Wiem, co mówię :-), ale miejsca skrytki Wam nie zdradzę, o nie!

Dodam jeszcze, że to chyba jeden z najbezpieczniejszych portfeli. Dlaczego? Faktura bowiem sprawia, że wyglądem bliższy jest kopercie niż portfelowi, a mało który złodziej połasi się na taki kąsek. Chyba…

A skoro o kopertach mowa, Poczcie i bezpieczeństwie, nie mogę nie zaprezentować Wam koperty na laptopa – ściślej estetycznego, stylowego oraz ekskluzywnego etui na przenośny komputer, który z pewnością zmyli każdego złodziejaszka. :-) Bo jak tu pokusić się o starą, pomiętą kopertę z wieloma pieczęciami? Ale to tylko pozory. :-) W środku bowiem znajduje się wspaniałe czerwone wnętrze – wyściełane jedwabiem. Nie może też zabraknąć mięciutkiej pianki, która dodatkowo ochroni naszego elektronicznego przyjaciela przed zarysowaniami, a materiał Tyvek - przed zachlapaniem.

Moja wspaniała koperta bez problemu pomieści wszelkie notebooki, które nie będą większe niż 17’’. Dla zwiększenia ich bezpieczeństwa, przygotowano zamykający i regulujący jej wielkość rzep.

Na koniec dodam, że zarówno portfel jak i koperta na laptopa to gadżety indywidualne. Dlaczego? Na odpornym materiale można narysować wszystko to, co podpowie nam głowa. :-) Zgadniecie, jakim malunkiem przyozdobiłem swoje etui? :-) :-)

Prezentowane tu gadżety z pewnością ucieszą każdego, kto na Poczcie pracuje, kto ma z nią miłe wspomnienia, kto jest zbieraczem znaczków lub po prostu lubi otaczać się niecodziennymi przedmiotami. Jeśli więc chcecie zrobić miłą niespodziankę koledze, który co weekend zaprasza Was na uroczyste oglądanie zawartości klaserów – wiecie, co powinniście zrobić. :-)

piątek, 30 września 2011

Być jak król...

Dłuuugo czekałem na tę chwilę… Całe szczęście już jest - Dzień Chłopca! :-) Czas na świętowanie, tym bardziej, że weekend temu sprzyja. :-)

Nie wiem, jak Wy, ale ja lubię stylizowane imprezy, z jajem. :-) Wymagają one wysilenia mózgownicy, by wymyślić przebrania, najbardziej pasujące napoje, odpowiednią tematycznie muzykę czy wprowadzający w klimat wystrój pomieszczenia. Wszystko fajnie, kiedy ma się pod nosem wypożyczalnię kostiumów lub uroczą mamuśkę z umiejętnościami krawieckimi, która jest gotowa w parę sekund przerobić coś kosmicznego ze swojej garderoby na jeszcze bardziej kosmiczne imprezowe wdzianko. Ale co, kiedy o zaproszeniu na imprezę dowiadujecie się na kilka godzin przed? Wiem, że może się powtarzam, ale dzięki MrJoy’owi i jego gadżetom będziecie przygotowani na każdą ewentualność. :-)

Do wyboru, do koloru, na głowę damską i męską dla fana Reggae, Elvisa Presleya czy klimatów rodem z lat 70-tych – OLBRZYMIE dmuchane fryzury. :-) Są tak niesamowite i przyciągające uwagę, że nikt nie zwróci uwagi na ewentualne niedopasowanie ciuchów do tematyki imprezy, tylko każdy rzuci się, by przymierzyć te potężne włosy. Niewykluczone, że jako nadmuchiwany Elvis zostaniesz królem balangi, będziesz rozdawał autografy i budził powszechny podziw płci pięknej oczywiście. :-)

No, to wkładam dmuchaną perukę na głowę i idę przyjmować życzenia. :-) Możecie też skrobnąć coś specjalnie dla mnie w komentarzach. :-)

poniedziałek, 26 września 2011

Mam roboramię i nie zawaham się go użyć! :-)

Czasem tak mam, że nie chce mi się kiwnąć palcem… Najchętniej zaległbym na kanapie przed telewizorem lub komputerem i robił nic. Niestety nie jest to takie proste… Jak na złość, zawsze, kiedy wygodnie się umoszczę, potrzebuję przynieść to, zanieść tamto, przesunąć coś innego... Koniec z tym! Mam roboramię i nie zawaham się go użyć! :-)

Gadżet ten, to chyba jeden z lepszych wynalazków ludzkości. Jeden mały pilot i już ma się urządzenie na swoje rozkazy. Przyniesie to, zaniesie tamto, przesunie coś innego – dla mnie bomba! :-) Szkopuł w tym, żeby nauczyć się nim sterować, ale to już czysta przyjemność. Pięć silniczków, w jakie wyposażony jest ten elektryczny gadżet, daje spore możliwości. Dodatkowy efekt można osiągnąć poprzez przymocowanie do chwytaka lampki, która pomaga nawigować ramieniem nocą.

Roboramię bez problemu poradzi sobie z przeniesieniem przedmiotów, które ważą zaledwie 100g, ale – umówmy się – nie od razu Kraków zbudowano. :-)

Mimo tego małego ograniczenia kuka wciąga. Wiem coś o tym. :-) Daje też masę satysfakcji każdemu zapalonemu majsterkowiczowi! Zwłaszcza, że żeby móc korzystać z jej niezbędnej pomocy, trzeba ją złożyć. Do okiełznania są kabelki, silniczki, elementy roboramienia… Czyli kilka godzin sam na sam z tym, co tygryski lubią najbardziej. :-) Każdy adept lub inżynier robotyki czy automatyki będzie wniebowzięty, gdy na Dzień Chłopaka otrzyma swoją własną kukę. Taką tylko na swoje rozkazy. :-) Zresztą przekonacie się o tym same, jak tylko zobaczycie te oczy jak pięciozłotówki, gdy rozpakuje prezent. :-)

piątek, 23 września 2011

Do odważnych świat należy! :)

Witajcie gadżetomaniacy! Czy wiecie, że dzisiaj mamy pierwszy dzień jesieni? Słonka będzie coraz mniej, deszcze zrobią się bardziej ulewne, będzie dużo błota i jeszcze więcej wiatru zrywającego parasole. Ale jest jeden pozytyw – przynajmniej jak dla mnie – nie będą męczyć nas komary. :-)

Skończy się uporczywe brzęczenie w okolicach przytulonego do poduszki ucha, nie będzie swędzących bąbli, opuchnięć i zadrapań. Ach, co za ulga! :-) Gdyby jednak ktoś z Was, kogo komary jakimś cudem unikają jak ognia, tęsknił za odgłosem tych nieznośnych i bezlitosnych żyjątek – mam rozwiązanie. Spokojne Wasze rozczochrane głowy! :-) Przedstawiam Wam Komara Incognito...

Owad jest całkiem nieszkodliwy, bo nie lata, nie gryzie tylko bzyka. :-) Świetnie nadaje się jako pomysł na śmieszny prezent. Choć w tym wypadku jest to określenie względne… Dobrze bawi się ten, kto wie, że Komar Incognito to małe niebieskie pudełko z suwaczkiem on i off, który uaktywnia lub unieszkodliwia „skrzydlatego stwora”. Ten, kto padnie ofiarą żartu, może nieźle się – delikatnie mówiąc - zdenerwować. Elektroniczny komar jest bowiem świetnie przystosowany do przechytrzenia przeciwnika – moduluje dźwięk, podgłasza, przycisza... A kiedy zapali się światło, by dorwać krwiopijcę – ten milknie. I szukaj wiatru w polu…

Choć ja jestem pierwszy do inicjowania zabawnych sytuacji, ostrzegam, że przeginanie w używaniu tego gadżetu może skończyć się fochem ciemiężonego w ten sposób. Ale do odważnych świat należy! :-)

środa, 21 września 2011

Kto z nas nie lubi błyszczeć? :-)

Pamiętacie piosenkę o snujących się po ulicach okularnikach? Śmiem twierdzić, że chyba proporcje się nieco zmieniły od czasów powstania tego kawałka. Dzisiaj, gdzie nie spojrzeć, pełno muzykomaniaków. No, okularnicy też są, zgoda. :-) Słuchają młodzi i starsi, kobiety i dzieci, w autobusach, tramwajach, jadąc na rowerach, w autach, w domu, w pracy – WSZĘDZIE! Pomyślałem więc, że podzielę się z Wami nie tylko moją refleksją, ale również pomysłem na uniwersalny prezent z okazji Dnia Chłopca. Przecież to już w przyszłym tygodniu!

Koszulka T-qualizer to nie jest zwykła koszulka. To super gadżet, którego nie powstydziłby się żaden zdeklarowany fan muzyki. Koszulka reaguje bowiem na dźwięki. Swoje fantastyczne właściwości ciuch zawdzięcza wbudowanemu z przodu elektroluminescencyjnemu panelowi. Osiem słupków rytmicznie mruga w kolorze niebieskim i czerwonym, dając innym wyraźny sygnał - „tak, to on – wspaniały muzykolub”. :-) Im głośniejsza i bardziej rytmiczna melodia, tym słupki wyżej się podnoszą. Mówię Wam - robi wrażenie i zwraca uwagę… Kiedy popularność okaże się jednak męcząca, zawsze można wyłączyć panel dyskretnym suwaczkiem. Ale coś mi podpowiada, że ta opcja nie będzie często wykorzystywana… Bo kto z nas nie lubi błyszczeć? :-)

Skoro dzisiaj zebrało mi się na refleksje, to powiem Wam: szkoda, że Dzień Chłopca nie może być obchodzony codziennie… :-)

poniedziałek, 19 września 2011

Gigant wśród gadżetów

Jak złożyć życzenia chłopakowi, by poczuł, że jest naprawdę wyjątkowy, super, hiper i cool? :-) Wierszyki i piosenki oczywiście mile widziane :-), jednak nic tak nie połechce męskiego ego jak Gigantyczne Nadmuchiwane Trofeum.

To nietuzinkowe wyróżnienie ma na tle innych niebywałą przewagę. Przyznawane jest wybitnym osobistościom za osiągnięcia w niezwykłych, niespotykanych, a czasem i szalonych konkurencjach. :-) Jeśli więc w Waszej paczce, Dziewczyny, znajduje się gość, który po mistrzowsku opowiada dowcipy, ma niepowtarzalny uśmiech albo jest mistrzem w podrywaniu - podarujcie mu ten puchar. Oczywiście ze stosowną adnotacją. „Dla najlepszego”, „Dla najprzystojniejszego” czy „Dla najdowcipniejszego”? – pozostawiam to Waszej wyobraźni. Pamiętajcie jednak o przedrostku „naj-”, gdyż tak duże, bo metrowe trofeum, innego zapisku nie przyjmie… Żartowałem! :-) Zresztą możecie to w prosty sposób sprawdzić. Wystarczy nadmuchać trofeum, wziąć marker w łapki i… jazda! :-)

Gadżet ten może być wręczany zarówno bez okazji, jak i np. z okazji Dnia Chłopca, która zbliża się wielkimi krokami. Możecie mi wierzyć, że prezent sprawi obdarowanemu wiele uciechy. :-)

piątek, 16 września 2011

Z drogi śledzie, bo babcia jedzie!

Z drogi śledzie bo babcia jedzie! :-) A właściwie dwie niezwykłe, nieustraszone babcie, które rozkręcą każdą domową imprezę. Nie wierzycie? – sprawdźcie sami. :-)

Z doświadczenia wiem, że te dwie staruszki to jedne z najbardziej rozchwytywanych białogłowych na domówkach. Przynajmniej na tych, na których bywałem. :-) I ich obecność nie wymaga zakupu dodatkowego prowiantu. :-) Wyścigowe babcie to mini bolidy, którymi można ścigać się, kierując specjalnym pilotem. Wbrew pozorom sterowanie nimi to nie jest taka prosta sprawa – babcia nie powinna wypaść z toru i nie może dać się zepchnąć krewkiej przeciwniczce. Trzeba dodać, że zacięcie w rywalizacji mają wymalowane na twarzach. Co więcej, ono udziela się operatorom pilotów. Każdy, kto raz spróbuje, ten nie będzie mógł i chciał się oderwać od wyśmienitej zabawy.

Komplet wyścigowych babć, niejednemu z pewnością przypadłby do gustu. Ja ten odjazdowy, wyścigowy gadżet polecam każdemu domatorowi oraz duszy towarzystwa. Jestem przekonany, że mini babcie na wózeczkach, opatulone kocykami to świetny pomysł na prezent na Dzień Chłopca. :-)