Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stylowy gadżet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stylowy gadżet. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Zatrzymać chwilę


Powroty z wakacji bywają traumatyczne (nad tym nie ma co zbyt wiele debatować). Zwłaszcza dla tych, którzy zaszaleli i wydłużyli sobie labę koncertowo. No bo z czego się cieszyć, kiedy nagle trzeba będzie przestać się wysypiać, doba skróci się niemiłosiernie, na nic nie będzie czasu, a stres nagle urośnie o kilka długości słupka (nie wspominając o obowiązkach)? MrJoy ma sprawdzony sposób na to, jak sprawić, by powrót po wakacjach i wbicie się w ośmiogodzinny rytm pracy było łagodniejsze niż dotychczas…

Taaaaa daaaaaam: rozwiązaniem jest obrotowa ramka w formie kostki, na której wyświetlane są cyfrowo zdjęcia! ;-) Z pozoru gadżet, jak gadżet, ale ma on właściwości niezwykle kojące. Zaufajcie mi – powaga! To naukowo udowodnione, że nawet miły widoczek na pulpicie komputera potrafi nas zrelaksować i wprawić w dobry nastrój. Czy jakoś tak. ;-) Wyobrażacie sobie, jakie właściwości może mieć cała fotoramka, która zmieści aż 6 zdjęć o rozmiarach 10x10, z których w każdym zaklęte jest miłe, wakacyjne wspomnienie, zabawna sytuacja?! ;-) Całe szczęście nie musicie męczyć szarych komórek – wystarczy, że to sprawdzicie. ;-)

Ten, że tak powiem, cyfrowy album na zdjęcia - biurkowy, ;-) ma tę zaletę, że fotki w nim można wymieniać dowolnie, na jakie się chce, kiedy się chce, jak często się chce. Nie ma więc ryzyka, że się opatrzą. ;-) Dodatkowo kostka sama się obraca w swoim tempie tak, że można pracować i jednocześnie zerkać w jej kierunku, by podziwiać malownicze plaże, na których kilka dni temu ogrzewało się kości, czy śmiejącą się z dowcipu wujka Mietka rodzinę… ;-)

Ciekawe, jakby to wyglądało, jakby ustawić kilka takich magicznych kostek obok siebie… ;-) Ktoś z Was ma ochotę sprawdzić? ;-)

środa, 22 sierpnia 2012

To Was naprawdę zmrozi!


Gadżetomaniacy – wystąp! ;-) Wiecie, jakie jest lekarstwo na lejący się z nieba żar? Odpowiedź może być tylko jedna: lejący się do szklanki baaaaaaaaardzo zmrożony napój. ;-)

Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać, a ściślej mówiąc, donieść gościom naprawdę zimne picie, które ochłodzi ich, przynosząc ulgę. Tak, wiem coś o tym… Dlatego postanowiłem przygotować dla Was specjalny gadżet, na widok którego nawet kostki lodu miękną! Tak, tak! ;-) Co tu dużo gadać - obowiązkowy gadżet kuchenny.

Chłodząca spirala jest takim cudem wśród bajerów, którego nie powinno zabraknąć w żadnym domu. Zwłaszcza latem i szczególnie wtedy, kiedy szykuje się iście królewska imprezka z całą masą gości. W czym tkwi jej wyjątkowość?

Chłodząca spirala to piramidka z metalu o wysokości 9 cm i średnicy 16 cm. Ot taki śmieszny, poskręcany lejek. ;-) Posiada jednak dużo bardziej fenomenalne właściwości niż swój „starszy”, kuchenny brat. Wprawdzie dzięki niej również bez problemu można wlać ciecz do naczynia z wąską szyjką, jednakże dodatkowo można schłodzić napój tak, że na twarzach pijących go osób namaluje się ogromne zadowolenie, a usta same ułożą się w kształt wiele mówiącego słowa „aaaaach”. ;-) Wierzcie, przetestowałem ją na sobie. ;-)



Jak to działa? To dziecinnie proste! Wystarczy na górę spirali wlać napój i patrzeć, jak spływając pokrętnym torem w dół, wprost do szklanki, robi się coraz bardziej zimny… Nie zapomnijcie jednak przed użyciem wrzucić tego spiralnego, magicznego gadżetu do zamrażalnika, gdyż bez tego cudowna, orzeźwiająca moc nie zostanie uwolniona do Waszych szklanic. 

Nadchodzi kres rozwodnionych drinków! Czas powiedzieć zdecydowane NIE sokom w pokojowej temperaturze! Na zawsze! ;-)

poniedziałek, 30 lipca 2012

Chodź, pomaluj świat


Rano słonecznie, wieczorem burzowo, po południu wietrznie… Cóż na pogodę wpływu niestety nie mamy. Niektórzy szczęśliwcy mogą co najwyżej podróżować tam, gdzie panują odpowiednie dla nich warunki atmosferyczne. Ale – bądźmy szczerzy – kto ma na to zdrowie, czas i pieniądze? Ja proponuję wybrać bajerancki i dobry parasol. Wszak przezorny zawsze ubezpieczony. :-)

Tęczowa Parasolka to jeden z tych gadżetów, który rozpogodzi niebo nawet w najbardziej pochmurny dzień. Tylko z pozoru jest to zwyczajny parasol: posiada 8 metalowych żeber, plastikową rączkę i czarny, poliestrowy kapelusz. Pomyślicie pewnie, że MrJoy zwariował, skoro sądzi, że wielka, czarna płachta poprawi humor w deszczowy dzień. Ale musicie pozwolić parasolowi zmoknąć – wtedy Wy i mijający Was przechodnie, będą świadkami najprawdziwszych czarów… :-)

Cała magia zawarta jest w białych kropelkach, którymi przyozdobiony jest parasol. Pod wpływem wilgoci zmieniają się one w wielobarwne łezki o ciepłych, relaksujących kolorach… Mówię Wam – czary! :-) Koniecznie poobserwujcie przechodniów w deszczowy dzień. Jestem pewien, że dzięki takiemu parasolowi, wszystkim, którzy będą świadkami takiej cudownej przemiany, uśmiech pojawi się na buziach. :-) Wy zaś jako sprawcy tych mar, przeszczęśliwi – nawet w najbardziej pochmurny, mokry dzień.

Tego Wam życzę. :-)

środa, 23 listopada 2011

Nie tylko dla terrorysty

Dni coraz bardziej chłodne… Raczej nie mamy co czekać na cieplejszą aurę; przynajmniej w tym roku. Ale cóż począć..? Trzeba się ciepło ubierać i rozgrzewać – najlepiej pijąc ciepłe płyny. Z doświadczenia wiem, że nic tak dobrze nie działa jak gorąca herbata z cytryną i miodem, która notabene świetnie sprawdzi się także w walce z grypą. Jesienną chandrę bez wątpienia pokona zaś czajniczek terrorysty, który wbrew pierwszemu wrażeniu nie jest aż tak straszny.

Prawda, że zaczyna się intrygująco? :-) Zrozumiecie wszystko, kiedy tylko zobaczycie, jak wygląda ten nietuzinkowy gadżet. Wprawdzie w wersji podstawowej jest zwykłym, porcelanowym czajniczkiem, pomijając to, że na facjacie wymalowane ma oczy, w które aż strach spoglądać - tyle w nich złości. Kiedy jednak założy się na niego kominiarkę, która dołączona jest do zestawu, efekt strachu może się potęgować.

Ale nie ma się czemu dziwić, w końcu wiadomo, że w środku czajniczka aż się kotłuje. Jednak tak być powinno. Czarna kominiarka dodatkowo podgrzewa atmosferę – zarówno wewnątrz czajniczka, w środku popijających herbatę smakoszów oraz na zewnątrz. I niech nikt nie odważy się powiedzieć, że mu nie smakowało, że za zimne albo jeszcze coś innego! Czajniczek terrorysty jest więc gwarancją tego, że każda wizyta z jego udziałem będzie udana. :-)

Pojemność czajnika jest na tyle duża, że ze spokojem wystarczy na kilkukrotne dolewki.

Gadżet ten jest doskonałym pomysłem na prezent dla kogoś, kto pracuje w służbach mundurowych. :-) Ci, którzy celebrują popołudniowe herbatki, również będą zadowoleni z takim strażnikiem swoich codziennych nawyków. Daję słowo! :-)

środa, 9 listopada 2011

10 listopada – Światowy Dzień Młodzieży

Z okazji obchodzonego jutro Światowego Dnia Młodzieży, chciałbym dzisiaj przedstawiać Wam gadżety, które spodobają się każdemu młodzieniaszkowi. Są odjechane, energetyczne i muzyczne – mają więc wszystkie te cechy, które młodzież lubi najbardziej. :-)

Z pewnością żaden nastolatek nie przejdzie obojętnie obok lustrzanej deskorolki. Choć idę o zakład, że dorośli również mogliby mieć problem z niezwróceniem uwagi. Wiele mówiące „wooow” każdemu aż ciśnie się na usta. :-) No, ale ja się temu nie dziwię. Gadżet ten to najbardziej odjazdowe lustro, jakie kiedykolwiek widziały moje oczy! Świetnie prezentuje się zarówno w pokoju, jak i łazience. Może wisieć w pionie i poziomie. Jeśli doda się do niego jeszcze inne ciekawe elementy wystroju, np. graffiti wymalowane na ścianie, można z powodzeniem stworzyć swój prywatny skate park. Prawda, że brzmi zachęcająco? :-)

Chociaż lustro jest metalowe i do złudzenia przypomina prawdziwą deskorolkę, nie używajcie go do sportowych akcji. Po pierwsze może ulec zniszczeniu. Po drugie zbicie lustra to 7 lat nieszczęścia! A tego chyba nikt z nas by nie chciał, bez względu na to czy to prawda, czy zabobon. Ja wolałbym nie sprawdzać tego na własnej skórze. :-)

W sekrecie Wam powiem, że MrJoy.pl wyniuchał ją specjalnie dla Was! Kto wie, może stanie się dla Was źródłem inspiracji do wykonywania nowych trików. :-)

Widzę, że lustrzana deskorolka zyskała już wielu zwolenników... :-) Chciałbym jednak, żebyście zobaczyli coś jeszcze... Często obserwuję, jak rozsadza Was energia, której upust próbujecie dać poprzez nerwowe stukanie palcami o blat biurka, proponuję więc Wam twórcze jej wykorzystanie. Umożliwi to palcowa perkusja. :-)

Teraz każdy z Was, kto kiedykolwiek marzył o karierze muzycznej, ma szansę je spełnić. Może niekoniecznie mowa o koncertowaniu na szeroką skalę, bo wśród domowników/współpracowników, ale – umówmy się – lepszy rydz niż nic, prawda? :-) Wystarczy kawałek blatu, baterie i odrobina wyobraźni - palcowa perkusja jest oczywistością – by móc przeistoczyć się w Ringo Starr’a. Podczas uderzania w bębny i talerze wydobywa się z nich charakterystyczny dźwięk. Dla podbicia efektu migają także światełka, by wzmocnić efekt i pozwolić młodemu perkusiście wczuć się w rolę. :-)

Kto wie, może z takiej niewinnej zabawy powstanie jakiś wspaniały przebój? :-) Myślę, że warto zaryzykować. :-) Kiedy, jeśli nie właśnie teraz!

środa, 19 października 2011

Z takim parasolem to dopiero można...

Jesień, choć pogodowo szara, zimna i deszczowa, wcale nie musi być smutna. Przedmioty, które chcę Wam dzisiaj pokazać, sprawią, że każde wyjście na dwór z ciepłego domku będzie długo wyczekiwaną przygodą… :-)

Przygody mają to do siebie, że ich wiernymi towarzyszami często są gadżety. Nie sposób tego miana odmówić parasolom. Tak, dobrze czytacie. :-)

Na pierwszy ogień w walce z jesienną zawieruchą proponuję parasol samuraja – czarny i długi, który do złudzenia przypomina katanę - długi, samurajski miecz. Jeśli sami nie jesteście przekonani, co do noszenia takiego parasola, z pewnością ucieszy on kogoś, kto interesuje się sztukami walki, jeśli oczywiście podarujecie mu taki stylowy i elegancki gadżet w prezencie. :-) Dzięki niemu będzie można w mig rozprawić się z kapiącym na głowę deszczem. Jeden zdecydowany ruch i krople nie mają szans. Jest jeszcze jeden plus: z takim parasolem to dopiero można budzić szacun na dzielni. :-) :-)

Jeśli jednak deszcz wszedł w układ z wichurą i trudno dać mu radę, proponuję Wam coś naprawdę specjalnego. Coś, dzięki czemu nie tylko sprawnie unikniecie przemoczonych włosów, ale wzbudzicie także zazdrość i pożądanie w oczach innych, walczących z wiatrem przechodniów – niezniszczalny parasol. Gadżet ten został wykonany dzięki wykorzystaniu nowoczesnych technologii. Kształtem przypomina niewidzialnego, nowoczesnego bombowca! Nie żartuję! Zapowiada się intrygująco, prawda? :-) Dzięki swojej budowie parasol może samodzielnie ustawić się do wiatru w taki sposób, by uniemożliwić mu wywrócenie do góry nogami. Nie straszna jest mu wichura pędząca nawet z prędkością ponad 100 km/h! Sam James Bond nie ma lepszego gadżetu. :-)


Ale co ja Wam będę opowiadał – najlepiej sprawdźcie je sami! Jedno jest pewne, bez parasola jesienią ani rusz.