Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżet biurkowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżet biurkowy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 listopada 2012

Na porządek - Biurkowy Grubcio



Jest takie święto, które nie śniło się filozofom. :-) Święto kolorowe, zabawne i kreatywne. Dzień Kredki – właśnie dzisiaj.

Pomysłowy Dobromir potrafił wyczarować cuda za pomocą jednego tylko ołówka. Pomyślcie, ile dałby radę zrobić dobrego, gdyby miał pudełko kredek w całej gamie kolorystycznej! :-) Gdyby jeszcze miał przybornik biurkowy, w którym mógłby trzymać swoje kolorowe skarby, by mieć je zawsze pod ręką…

Gdyby babcia miała wąsy byłaby dziadkiem. Pomysłowy Dobromir nie miał przybornika i kredek, Wy zaś możecie. :-) Wprawdzie zaczarowanych kredek jeszcze nie mam w swojej ofercie, za to fajnych przyborników mam do wyboru do koloru. :-)



Daję głowę, że od razu pokochacie ten gadżet! Biurkowy Grubcio ma w sobie to coś, co nie pozwala go nie zauważyć. :-) Jego urok osobisty zachwyci nie tylko smutasów. Oprócz tego, że Biurkowy Grubcio jest fajny, jest również bardzo pomocny. W założonym na plecach plecaczku będzie trzymał długopisy, ołówki i kredki :-), zaś magnes, który trzyma z przodu, pomoże mu okiełznać wszędobylskie spinacze tak, by były w jednym miejscu i by zawsze były pod Twoją ręką.

Grubcio dostępny jest w trzech kolorach: brązowym, kremowym i białym. Którego wybieracie? :-)

P.S. Więcej przyborników biurkowych znajdziecie tutaj. :-)

poniedziałek, 8 października 2012

Radość dla łasuchów


Siedzenie przed monitorem komputera i łasuchowanie niekoniecznie jest zdrowe, ale za to jakie pyszne. :-) Specjalnie dla komputerowych łasuchów, MrJoy wymyślił wspaniały, designerski, czekoladowy gadżet…

Na takiej czekoladce z pewnością połamałby sobie zęby niejeden łasuch. Za to informatyk nie miałby najmniejszych problemów, by zrobić z niej użytek. Gadżet wprawdzie kropka w kropkę przypomina słodkości zamknięte zazwyczaj w srebrnym papierku, jednak to tylko pozory, a ja prawie się nabrałem! :-)



Czekoladowa obudowa kryje w sobie mechanizm optycznej myszki komputerowej z wejściem USB o rozdzielczości 800 DPI! Jeśli przyjrzeć się jej bliżej, bez trudu można zauważyć dwa klawisze i scroll, pozwalający na szybkie i wygodne przesuwanie ekranu. Ma więc wszystko to, co standardowy gryzoń komputerowy mieć powinien. Oczywiście poza typową obudową. :-) Ale sami przyznajcie, że patrząc na taką czekoladową myszkę z nadzieniem śmietankowym, od razu humor poprawia się na lepszy, a na buzi pojawia się ogromniasty uśmiech. :-) I o to też chodzi! :-) By gadżety były funkcjonalne, designerskie i sprawiały masę radości. Nie tylko łasuchom. :-)

Produkt, choć w tym wypadku czekoladopodobny, z pewnością ucieszy niejednego informatyka, czy fana gier komputerowych, który lubi sobie pomiędzy kolejnymi poziomami coś przekąsić. Gadżet – Czekomysz wygląda wyjątkowo smacznie… :-)

poniedziałek, 3 września 2012

Pomaluj swój świat!


Tegoroczne lato nas nie rozpieściło. Bardzo brakowało mi możliwości wygrzewania się na słońcu… A tu, zanim się nie obejrzymy, pochmurna, szaro-bura jesień… i znów będzie smutno…

Ach, gdyby tylko można było mieć zaczarowany ołówek, który ożywiłby wszystko, co tylko przyjdzie nam do głowy i co zdołamy narysować… :-) Niestety, póki co, musi pozostać to w sferze marzeń, a szkoda. Jednak cały MrJoy’owy team marzy o tym samym, co ja, więc może kiedyś się uda. :-) :-) :-) Tymczasem każdemu smutasowi, który nie może poradzić sobie z jesienną chandrą, polecam Pochmurny Zestaw Ołówków, czyli tęczowy niezbędnik biurkowy.



Gadżet na biurko dla małego i dużego. Dla każdego, kto lubi rysować, kreślić, szkicować, czy chociażby notować z pomocą ołówka. Poza tymi podstawowymi piśmienniczymi funkcjami ma jeszcze jedną zaletę – barwne kolory ołówków z pomysłową podstawką – gumką z pewnością poprawią humor i rozjaśnią lico niejednego „pochmurniaka”. :-)

Jeśli jednak przyjrzeć się Pochmurnemu Zestawowi Ołówków bliżej, bez trudu można dostrzec w nim kawałek tęczy! :-) Też to widzicie? :-) Jest tęcza, jest i szczęście, którego wszystkim Wam życzę – zwłaszcza tym, którzy dzisiaj rozpoczynają kolejny rok szkolny! :-)

środa, 29 sierpnia 2012

Pomocna dłoń



Zagubione nożyczki? Chowające się pisaki? Włóczący się gdzieś cały czas ołówek? To znak, że czas wprowadzić rządy silnej ręki! Na Waszym biurku powinien znaleźć się natychmiast Silnoręki Przybornik Biurowy! Taki gadżet od razu zrobi porządek z „niegrzecznymi” długopisami i flamastrami. Bez gadania!

 

Ten groźnie wyglądający przybornik, jak tylko pojawi się na blacie Waszego biurka, będzie silną ręką trzymał w garści wszystkie biurowe gadżety i nie pozwoli im się zagubić. Dzięki niemu będziecie już zawsze pamiętać o tym, by wszystko odkładać na swoje miejsce. Spójrzcie tylko na tę silnie zaciśniętą pięść – macie jeszcze wątpliwości, kto tu rządzi? ;-) No właśnie. ;-) Od teraz niezbędne długopisy i ołówki zawsze będziecie mieć pod ręką – Silnoręki Przybornik Biurowy ustawi je wszystkie do pionu! Bez wyjątku! ;-) Koniec z chowaniem się pod stosy kartek! Dość turlania się po biurku i spadania na podłogę! Nadszedł kres „wycieczkom” poza obręb stołu!


Jeśli macie już dość gorączkowych poszukiwań podstawowego „zestawu piszącego” – Silnoręki Przybornik Biurowy jest do Waszych usług. Taki gadżet tylko u MrJoy’a! ;-)

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Długopis Chichotek


Ostatnie podrygi wakacji. Cóż zrobić. Taka kolej rzeczy, że wszystko co dobre, szybko się kończy… Nie ma jednak co płakać nad tym, co nieuniknione i jeśli nie z uśmiechem na ustach, to ze śmiechem wrócić do nowych wyzwań i obowiązków. Damy radę! ;-)

Z moim odlotowym gadżetem będzie to dziecinnie proste!  ;-) Tylko sami spójrzcie! Długopis Chichotek nawet najnudniejszą lekcję, wykład czy też żmudne obowiązki służbowe zmieni w masę zabawy, ożywi i sprawi, że wszystkim wokół będzie naprawdę wesoło!  ;-) W trakcie pisania wydobywa się z niego bowiem zabawny dźwięk, który przypomina kwaczącą kaczkę. Kiedy się go zwyczajnie pościska, emituje wysokiej częstotliwości piski. Słowem: nie ma siły, by nie zwrócić nim na siebie uwagi. ;-)

Jeśli więc wykładowca przynudza, a szef od rana rzuca błyskawicami, wystarczy wziąć Długopis Chichotek do ręki i „pogibać” nim to w jedną, to w drugą stronę, by obudzić tę część sali, która przysypia lub – w zależności od wybranego wariantu – rozbroić gromowładnego szefa. ;-)



Taki wyróżniający się spośród innych gadżet z pewnością rozwiąże problem znikających w biurze długopisów. Kiedy Chichotek zagości w Waszym pokoju, bez trudu zlokalizujecie, na którym biurku się aktualnie znajduje - bez wytężania wzroku i zachodzenia w głowę. On sam Wam to zasygnalizuje swoim śmiechem.

Prosto i zabawnie! J Ale czyż nie takie właśnie powinny być idealne gadżety ;-)

poniedziałek, 19 marca 2012

Biurowy ogródek

Po tak słonecznym i ciepłym weekendzie, pewnie nikomu z Was nie chciało się wracać dzisiaj do pracy. Po – jak zawsze – zbyt długiej zimie to normalne, że jesteśmy stęsknieni za pierwszymi wiosennymi promykami słońca i perspektywa spędzania całych dni za biurkiem, w betonowych murach raczej nikogo nie cieszy. Mam więc dla Was coś na pocieszenie. Coś, dzięki czemu – mam nadzieję – dzień będzie choć odrobinę przyjemniejszy. :-)


Biurowy ogródek to coś, co bez problemu możecie przynieść ze sobą do pracy i postawić na swoim biurku, by móc cieszyć się widokiem zieloniutkiej trawki na okrągło. :-) A wszyscy pewnie dobrze wiemy, że w nawale codziennych, zawodowych obowiązków mało kto ma czas na regularne podlewanie roślinki czy też rozmawianie z nią, by wspomóc jej rozwój. Ten gadżet nie wymaga żadnej z tych dwóch rzeczy, ponieważ kępę trawy przypomina tylko z wyglądu. W rzeczywistości jest to bowiem bajerancki piórnik lub – jak kto woli - przybornik, w którym bez problemu można zatknąć wszelkie przybory do pisania, zachować porządek, cieszyć oko i pomarzyć o tym, co będzie się robiło po 16.00… :-) Biurowy ogródek jest też ciekawą ozdobą, która – nie ulega wątpliwości – przełamuje biurkową nudę.

Moim zdaniem ten gadżet to wspaniały pomysł na prezent dla miłośnika przyrody i fana ogrodnictwa. A Wy jak myślicie? :-)

piątek, 2 marca 2012

Niezłośliwy długopis

O tym, że rzeczy martwe są złośliwe chyba nikogo przekonywać nie muszę. Ja tego doświadczam prawie za każdym razem, kiedy usiłuję znaleźć długopis, by coś zanotować. O ile życie byłoby prostsze, gdyby te rzeczy, które często się gubią, były nadnaturalnych rozmiarów… Wówczas z pewnością nie umknęłyby tak łatwo gadżetowemu oku. :-)


Długopis Gigant to coś, co – jak nietrudno zgadnąć – przykuło moją uwagę. No bo nie może być inaczej, w przypadku gadżetu, którego rozmiar przekracza 44 cm! Widzieliście kiedykolwiek taki długopis? Jeśli tylko zdecydujecie się na jego zakup, będziecie go widzieć dosłownie wszędzie. Ale czyż nie o to chodziło? :-) Mało tego, długopisu tych nadnaturalnych – przyznajcie – rozmiarów, nikt Wam nie zwędzi. No bo jak ukryć takiego olbrzyma? :-) :-)

Dodam jeszcze, że z takim gadżetem można spróbować zawojować serce koleżanki z pracy, której trudno będzie zignorować tak wyraźne zaczepki. :-) Przede wszystkim zaś można nieźle pocwaniakować. :-)

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Smak herbaty

Czołem imprezowicze! :-) Jak miewacie się po najgorętszej imprezowej nocy w roku? A może jeszcze balujecie? Ja musiałem dzisiaj być już w formie, ale ponieważ sylwestrowe hulanki skończyłem wczoraj wyjątkowo późno, dzisiaj dogorywam, a w przegonieniu cierpień pomaga mi gorąca herbata z cytryną – Wam również taką polecam. :-)

Niektórzy mówią, że smak herbaty zależy od marki od nietuzinkowego połączenia suszu w torebkach, ja dodałbym jeszcze, że przede wszystkim, wpływa na niego kubek, z którego się ją pije. Po szalonej, imprezowej nocy moim niezbędnikiem jest kontrowersyjny gadżetKubek Tron. Jak tylko zobaczycie, jak wygląda, zaraz zrozumiecie, o czym mówię…

Jak sami widzicie, kubek nie jest zwykły… Przypomina swoim kształtem ulubione siedzisko każdego filozofa, tudzież wielkiego fana czytelnictwa. Choć wygląda kubek w kubek jak sedes, nad jego zaprojektowaniem dumali angielscy designerzy, którzy koniec końców oddali do użytku solidny kubek w wyrazistych kolorach. Dla niektórych z Was pewnie napicie się czegokolwiek z takiego naczynia będzie nie lada wyzwaniem. Ja muszę Wam powiedzieć, że taki kubeczek to spore plusy. Po pierwsze, zwróci uwagę wszystkich. Ponieważ nie każdy na co dzień popija gorące napoje wprost z sedesu, nie ma mowy o tym, by ktoś się pomylił i przywłaszczył go sobie – od razu będzie wiadomo, do kogo należy kubek. Nie wyobrażam sobie bowiem, by nie pochwalić się przyjaciołom z pracy takim fantastycznym nabytkiem. Po drugie, nawet jeśli tak się stanie, szybko poznacie złoczyńcę – oczywiście po jego kubku. :-) Po trzecie, zawsze kiedy popijam herbatkę z mojego sedesowego kubka, ogłaszam wszem i wobec, że poprzedniej nocy nieźle się bawiłem i potrzebuję troski oraz spokoju, by dojść do siebie. Nawet nie wiecie, jak to się świetnie sprawdza. Wszystkie ważne sprawy w dniu, kiedy siorbię gorący napar z mego tronowego kubeczka, stają się nieważne… a świat od razu pięknieje… :-)

No to zdrówko, Kochani, za Nowy 2012 Rok! By był lepszy od minionego. :-)

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Pokaż mi swój kubek, a powiem Ci, kim jesteś

No i stało się. Mamy poniedziałek. Z moich doświadczeń wynika, że jest to najbardziej śpiący dzień tygodnia. Zupełnie nie wiem, jak to możliwe, przecież w weekend staram się spać do granic niemożliwości, a mimo to ziewam jak opętany… Ale dość już tego biadolenia. Czas najwyższy na dobrą, poniedziałkową kawkę…

Macie może swój ulubiony kubek? Ja tak – wręcz nie wyobrażam sobie, by poranną kawę wypić w innym. Powiem Wam, że w moim wypadku urasta to niemalże do rangi rytuału. Jeśli z jakiś przyczyn muszę napić się kawy z innego kubeczka, to już dzień nie układa mi się tak, jak powinien, bo i kawa, choć ta sama, co zwykle, to jednak inna… Ale właściwie czemu się dziwić, kiedy przyzwyczaiło się do tak wyjątkowego kubka, który sprawia, że z każdym kolejnym i następnym łykiem, wszystko staje się takie, jak być powinno. Ale zobaczcie sami na to cudo… :-) Jestem pewien, że również zapragniecie taki mieć! :-)


Kubek, o którym mówię, imituje obiektyw lustrzanki. Z pewnością więc stanie się obiektem pożądania tych, którzy mają wiele wspólnego z fotografowaniem i może być również dobrym pomysłem na prezent. Kubek fotografa wykonany jest z tworzywa, które do złudzenia przypomina obiektyw lustrzanki. Gdyby nie to, że brakuje logo, byłby nie do odróżnienia. Może więc lepiej, że twórcy pomyśleli o elemencie odróżniającym, to by dopiero był klops, gdyby zaspany fotograf zalał wrzątkiem swój sprzęt… Ajć, aż nie chcę myśleć, co by się działo. Albo, jeśli spróbowałby pomyłkowo podpiąć kubek do aparatu.

Ale po co zaraz kreślić tak przerażające scenariusze? :-) Ja wolę te słodkie historie, jak ciasteczka, które najlepiej smakują z kawusią, które można przygotować sobie na pokrywce kubka, imitującej osłonę przeciwsłoneczną… Mniami…